Skip to main content

Ludwik II Jagiellończyk – kres marzeń dynastii Jagiellonów o panowaniu w Europie Środkowej

Ludwik II Jagiellończyk – kres marzeń dynastii Jagiellonów o panowaniu w Europie Środkowej

Ludwik (Lajos) II Jagiellończyk (1506 – 1526) urodził się jako drugie dziecko króla Czech i Węgier Władysława II Jagiellończyka (syna króla polskiego Kazimierza Jagiellończyka) i jego trzeciej żony, Francuzki,  Anny de Foix-Grailly. Narodziny syna królowa przepłaciła śmiercią. Chłopiec przyszedł na świat – po ciężkim porodzie – „bez skóry”. Każde dotknięcie sprawiało mu ból. Powszechnie uważano, że dziecko wkrótce umrze. Lekarze wykazali się dużą pomysłowością i wkładali noworodka do brzucha świeżo zabitej, wypatroszonej świni, w której przebywało tak długo, dopóki nie ostygła. Wówczas przekładano go do następnej. Ta szokująca terapia uratowała dziecku życie, gdyż wnętrze zwierzęcia stało się swoistym inkubatorem. 

W 1508 r. dwuletni Ludwik został koronowany na króla Węgier, a w 1509 r. na króla Czech. Kiedy w  1516 r. zmarł król Władysław chłopiec miał 10 lat. Po śmierci ojca stał się bezwolnym narzędziem w ręku otoczenia, które świadomie wpływało destrukcyjnie na jego osobowość, aby mieć zapewnioną władzę. Opiekunami króla – na mocy decyzji sejmu węgierskiego – zostali arcybiskup ostrzyhomski Tomasz Bakócz, burgrabia Budy – Jan Bornemisz i margrabia Jerzy Hohenzollern. Na mocy ostatniej woli zmarłego króla Władysława opiekunem królewicza miał być także jego stryj, król Polski Zygmunt Stary. Niestety, sejm węgierski nie zgodził się na to i nie dopuścił  przedstawicieli Zygmunta Starego do Rady Regencyjnej sprawującej rządy w imieniu małoletniego Ludwika. Król polski nie miał odtąd wpływy ani na Ludwika, ani na sprawy węgierskie. 

Szczególnie negatywną rolę przy boku małego króla odegrał Jerzy Hohenzollern, cioteczny brat Ludwika. Był on bowiem synem Zofii Jagiellonki czyli młodszej siostry zmarłego króla Władysława. Jako drugi syn nie mógł liczyć na dziedziczne majętności i przybył do wuja Władysława na Węgry. Tu poślubił Węgierkę i został zaufanym doradcą wuja, a od 1512 r.  wychowawcą Ludwika. Od początku działał wyłącznie na rzecz korzyści własnych, swojego rodu i Habsburgów. Od cesarza otrzymywał pensję w zamian za kierowanie polityką węgierską według wskazówek dworu wiedeńskiego.

Opiekunowie królewicza z całą perfidią kształtowali Ludwika na człowieka bezwolnego, niewykształconego, folgującego swoim zachciankom i zabawom. Na dworze panowały skandaliczne stosunki. Finanse państwa wskutek rabunkowej gospodarki sprawujących władzę znajdowały się w opłakanym stanie. Zdarzyło się, że nie było pieniędzy na zakup żywności czy odzieży dla młodego króla. Nie prowadzono też żadnej polityki zagranicznej, a sprawy wewnętrzne były zdominowane przez walkę stronnictw narodowego i dworskiego. Nacisk szlachty węgierskiej spowodował, że Węgierska Rada Koronna zwróciła się do króla Zygmunta Starego, by przejął obowiązki małoletniego króla. Zygmunt Stary zgodził się, jednak podjęcie jakichkolwiek kroków w tym kierunku uniemożliwiła mu wojna za zakonem krzyżackim w 1519 r.

 W 1521 r. 15-letni Ludwik został uznany za pełnoletniego i poślubił arcyksiężniczkę austriacką Marię, która została koronowana na królową Węgier, a później Czech. Małżeństwo ułożyło się niespodziewanie dobrze i młodą parę połączyła młodzieńcza namiętność. Nie zmieniło to jednak Ludwika, który czas spędzał na orgiach, popijawach i łowach.  Był po prostu zepsutym młodzieńcem, pojmującym życie jedynie jako pasmo zabaw. A przy tym naiwnym, kiepsko wykształconym i źle wychowanym. Trzeba jednak podkreślić, że król nie zdradzał wrodzonych złych cech, nie miał skłonności do sadyzmu czy jakichkolwiek perwersji. Zabrakło mu ambicji, a przede wszystkim zabrakło mu czasu.

Król Ludwik II Jagiellończyk, 1526. Autor nieznany. Źródło: Wikimedia Commons
Król Ludwik II Jagiellończyk, 1526. Autor nieznany. Źródło: Wikimedia Commons

Młody król od urodzenia rezydował w Budzie. Czesi nie zgłaszali pretensji do jego nieobecności. W jego imieniu władzę w Czechach sprawowała Rada Koronna. 

Na Węgrzech największym problem stanowiło zagrożenie tureckie. W 1520 r. zmarł sułtan Selim i władzę po nim przejął jego syn Sulejman zwany Wspaniałym, najbardziej utalentowany sułtan w historii. Kiedy Sulejman zażądał od Węgier zapłacenia trybutu w zamian za utrzymanie pokoju, Węgrzy odmówili. W odpowiedzi na to  armia turecka wyruszyła na ziemie węgierskie i nie natrafiając na opór zdobyła Belgrad. Twierdza, której z takim poświęceniem bronił Hunyadi 70 lat wcześniej, padła. Droga na Węgry stanęła otworem. Ale ku ogólnemu zdziwieniu sułtan nie poszedł dalej, powrócił do Stambułu, zdobył Rodos i  zaczął starannie przygotowywać inwazję.

Dopiero, kiedy 23 kwietnia 1526 r. 80 tysięczna armia turecka wyruszyła na Węgry, dwór węgierski zdał sobie sprawę z zagrożenia i począł apelować do Europy o pomoc. Ale cesarz był zajęty wojną z Francją, król Anglii Henryk VIII romansem z Anną Boleyn, papież walką z Lutrem, a Wenecja miała pakt z sułtanem, więc nawet nie odpowiedziała. Zbrojną pomoc przysłała tylko Polska – 1500 rycerzy pod wodza Leonarda Gnojeńskiego.

Król Ludwik nawet w obliczu niebezpieczeństwa nie zmienił swoich obyczajów – sypiał do południa, wyjeżdżał na łowy, nie pojawiał się na obradach swojej Rady. Ta zaś traciła czas na intrygach i nie potrafiła wybrać naczelnego wodza. Jedynym człowiek posiadającym autorytet i doświadczenie był Jan Zapolya, ale jego obawiał się król i sterujący nim panowie. Uważano, że gdy Zapolya pokona Turków sięgnie po władzę.

Ludwik wyruszył z Budy dopiero 20 lipca, a 5 sierpnia stanął w Tolna. I dopiero wtedy wydał rozkaz, aby Zapolya przybył z armią. Rozkaz został jednak wydany za późno. 

W końcu armia królewska stanęła pod Mohaczem. Inicjatywa należała do Węgrów, którzy jednak niefortunnie wybrali miejsce bitwy. Pole pod Mohaczem było co prawda równe i opadało w stronę Dunaju, skąd mieli nadejść Turcy, ale było podmokłe, co przeszkodziło uderzeniu węgierskiej ciężkiej kawalerii.

Czas na wydanie bitwy też został wybrany niefortunnie, gdyż pod Mohacz nie zdążyły przybyć dwie pozostałe armie węgierskie, czyli 5 tysięcy Chorwatów pod wodzą Frankopana oraz 40 tysięczna  armia Jana Zapolyi. Zapolya, który wówczas znajdował się w okolicy Szegedu, przysłał posła z wiadomością, by wstrzymać się z wydaniem bitwy do jego przybycia. Niestety, król i jego rada  zlekceważyli tę prośbę i mimo czterokrotnej przewagi Turków zdecydowali się nie czekać. Gdyby poczekali, może wynik bitwy byłby inny.  

W przeddzień bitwy zdołał jedynie dotrzeć ban Chorwacji z 3 tysiącami żołnierzy, co zwiększyło siły węgierskie do 20 tysięcy ludzi.

Bitwa pod Mohaczem rozpoczęła się 29 sierpnia o trzeciej po południu i trwała zaledwie półtorej godziny. Zakończyła się całkowitym pogromem Węgrów. W bitwie poza królem zginęło pięciu biskupów, w tym głównodowodzący arcybiskup Kaloczy – Paweł Tomori, dwudziestu ośmiu węgierskich magnatów i czternaście tysięcy żołnierzy. Sułtan nie mógł uwierzyć, że niewielka armia, którą bez trudu pokonał, to wszystko co mogło przeciw niemu wystawić potężne niegdyś Królestwo Węgier, toteż węsząc podstęp nie ruszył się z pola bitwy przez następne dni. Tymczasem pięćsetletnie Królestwo już nie istniało.

Wiadomości o udziale króla w walkach i jego śmierci są sprzeczne, tym bardziej, że dla zmylenia Turków za króla przebrano za zwykłego szlachcica, a Ludwik występował jako jego sługa. Kiedy zwycięstwo wyraźnie przechylało się na stronę Turków, grupa panów węgierskich pod wodza Ulricha Zettritza wyprowadziła króla z pola walki i skierowała się z nim w stronę Budy. Uciekając musieli przebyć przez mulisty potok Csele. Koń królewski nie był w stanie sforsować grząskiego i urwistego brzegu, zsunął się do rzeczki i przewrócił, grzebiąc pod sobą króla. Ale dlaczego nikt nie pomógł królowi?

Dość powszechne były pogłoski, że w czasie ucieczki króla zamordował Jerzy Zapolya, brat Jana, by utorować Janowi drogę na tron. Pogłoska ta ma wiarygodny motyw, ale jest trudna do przyjęcia, gdyż Jerzy zginął w bitwie. Chyba, ze zabił króla podczas bitwy.

Wątpliwości współczesnych podzielał agent wenecki, który 17 września pisał do Signorii: „Ludwik nie żyje. Czy zmarł z powodu rany zadanej podczas ucieczki, czy z powodu strachu i rozpaczy, nie wiadomo.”

Zwłoki króla zostały odnalezione dopiero w październiku  przez Ulricha Zettritza (to on wyprowadził króla z pola walki) i kanclerza Węgier. I to nie w strumieniu, tylko w mogile. Czyli wynikałoby z tego, że o ile król się utopił, ktoś go wydobył i pochował . Ale nikt taki się nie ujawnił. Ponadto król miał ranę nad uchem, co mogło wskazywać, że został zabity uderzeniem w głowę. Istnieją też wątpliwości, czy to były zwłoki króla.

 Odnalezienie zwłok króla Ludwika pod Mohaczem, Autor: Bertalan Székely, 1860. Źródło: Wikimedia Commons
Odnalezienie zwłok króla Ludwika pod Mohaczem, Autor: Bertalan Székely, 1860. Źródło: Wikimedia Commons

Być może więc król został zamordowany. Był dla wielu niewygodny, a kandydaci do tronu po jego śmierci byli znacznie obiecujący, a to Zapolya i arcyksiążę Ferdynand Habsburg. Ostatnim akordem bitwy pod Mohaczem był wybór w listopadzie na tron Węgier Jana Zapolyi, który na pole walki nie zdążył, a którego armia mogła przechylić szalę zwycięstwa na stronę Węgier. A potem odbył się ślub Jana Zapolyi z córką Zygmunta Starego – Izabelą Jagiellonką. Ich jedyny syn Jan Zygmunt już nie panował na Węgrzech. Z łaski sułtana otrzymał Księstwo Siedmiogrodzkie, a wielkie niegdyś Królestwo Węgier zostało podzielone między Turcję a Austrię. 

Izabela Gass

40-lecie NSZZ „Solidarność”🇵🇱

Dzisiaj obchodzimy 40-lecie NSZZ „Solidarność”!

Zrzut ekranu 2020-08-31 o 12.56.1331.08.1980 roku Lech Wałęsa podpisał – w ramach porozumień sierpniowych – porozumienie w Gdańsku.

Z tej okazji nie tylko chcieliśmy przypomnieć, że w swoich zbiorach posiadamy „solidarnościowe” dokumentów i prasę podziemną, ale także zachęcić do…

…oglądania dzisiaj MOSTU ŁAŃCUCHOWEGO, który zostanie podświetlony na biało-czerwono🇵🇱

 

IMG_0690

IMG_0697

IMG_0700