Polski karykaturzysta Budapesztu w II wojnie światowej

W tym 2017 roku, 15 września, będziemy obchodzić 50. rocznicę śmierci Jerzego Szwajcera (pseudonim: Jotes), wybitnego polskiego karykaturzysty, który w 1939 roku uciekł na Węgry, gdzie mieszkał i pracował do końca II wojny światowej. Polski Instytut Badawczy i Muzeum w Budapeszczie posiada w swoim archiwum liczne kopie jego rysunków, głównie przedstawiające znanych węgierskich artystów i polityków. PIBM z okazji nadchodzącej rocznicy przygotowuje wystawę, która przedstawiać będzie nie tylko prace Jotesa, ale także życie węgierskiej elity społecznej w okresie drugiej wojny światowej.piłsudski

Jerzy Szwajcer urodził się w Warszawie w 1892 roku w rodzinie inteligenckiej. Od 1912 roku studiował w Brukseli – na Akademii Sztuk Pięknych oraz na tamtejszym uniwersytecie,  później kontynuował naukę na Uniwersytecie Warszawskim. Miał zaledwie 20 lat, kiedy rozpoczął pracę jako dziennikarz dziennika Kurier Warszawski, a jego rysunki zaczęły być publikowane w polskich i zagranicznych czasopismach, takich jak na przykład Daily Chronicle. Od 1918 roku Jotes był publicystą Nowej Gazety, a potem współpracownikiem Polskiej Agencji Telegraficznej (PAT), gdzie utworzył i prowadził sekcję kulturalną. W chaosie ewakuacji wrześniowej 1939 roku, Szwajcer spóźnił się na konwój swojego pracodawcy, który odjeżdżał do granicy rumuńskiej. Za sprawą przypadku, dołączył do autobusu pracowników Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który jechał w kierunku Węgier.

Niedługo po przyjeździe do Budapesztu, Jotes kontynuował pracę redaktorską. Początkowo,  razem z innymi dziennikarzami, redagował gazetkę ścienną dla uchodźców, w której przekazywano wiadomości z terenów polskich, a następnie został współpracownikiem Wieści Polskich. Szwajcer dużo podróżował po kraju, żeby w swoim osobliwym stylu rysować osoby cywilne i żołnierzy, którzy żyli w różnych obozach internowanych na Węgrzech. Jego karykatury szybko wzbudziły zainteresowanie węgierskich czasopism – prace Jotesa, przedstawiające węgierskich artystów, inteligentów i polityków, zaczęły być publikowane m.in. przez Esti Újság, Délibáb, Függetlenség i Esti Kurir (w którym pojawiła się znana karykatura przedstawiająca premiera hrabiego Pála Telekiego). Mimo że Jotes początkowo chętnie portretował przedstawicieli węgierskij bohemy, zmienił z czasem zainteresowania twórcze, gdyż artyści (a szczególnie artystki) nie byli zadowoleni z prac przedstawiających ich w „krzywym zwierciadłe”.

Z powodu nasilającego się niemieckiego nacisku na Węgrzech, Jotes zmuszony był  wycofać się  z życia publicznego – zaczął rysować tylko w swoich ulobionych kawiarniach (Japán, Operaház, Hubertus),  a modelami stali się ich goście i  znajomi artysty. Z początkiem niemieckiej okupacji (i po likwidacji redakcji Wieści Polskich) ukrywał się przez kilka dni w Budapeszcie, a następnie rozpocząl pracę w winnicy rodziny Györffy w Balatonfüred. Z czasem Jotes wrócił do węgierskiej stolicy. Początkowo zatrzymał się w mieszkaniu geologa Bolesława Bema, jednak szybko został zmuszony do rozpoczęcia tułaczki po Budapeszcie i częstych zmian lokum. Ostatecznie, podczas strzałokrzyżowcowego terroru i oblężenia miasta, ukrywał się w jednej piwnicy na Szent István körút.

Po wkroczeniu Armii Czerwonej do węgierskiej stolicy w lutym 1945 roku, Jotes był jednym z pierwszych, którzy wystąpili z wnioskiem o repatriację. Niewiele później, kiedy było to możliwe, wrócił do Polski, gdzie musiał się zmierzyć ze śmiercią członków swojej rodzinych i bliskich przyjaciół, pomordowanych w Auschwitz . Po powrocie do ojczyzny, rozpoczął pracę w sekcji kulturalnej Polskiej Agencji Prasowej (PAP, niegdyś PAT),  na tym samym kierowniczym stanowisku, które zajmował przed emigracją. Wspomnienia Szwajcera zostały wydane w 1960 roku pod tytulem „Ze wspomnień karykaturzysty”.

Balázs István

Odpust w Derenku 2017

Odpust w Derenku jest ważnym punktem w kalendarzu węgierskiej Polonii. Właśnie w tej wiosce, 300 lat temu zaczęło się polskie osadnictwo na węgierskich ziemiach.

Wszystkich Państwa serdecznie zapraszamy do zapoznania się z naszą fotorelacją z tegorocznych obchodów, które przypadły na 23 lipca. Zachęcamy również do obejrzenia naszego filmu, który pojawił się na naszym kanale na YouTube’ie.

 

 

IMG_4132

IMG_4124

IMG_4138

IMG_4199

IMG_4195

IMG_4216

IMG_4229

IMG_4241

IMG_4269

IMG_4296

IMG_4304

IMG_4309

IMG_4311

IMG_4330

IMG_4346

IMG_4348

IMG_4336

IMG_4362

IMG_4373

IMG_4374

IMG_4396

IMG_4414

IMG_4059

 

 

 

 

 

 

Solidarność Walcząca i pierwsze (kontraktowe) wybory

solidarnosc_walczaca_logotyp

W czerwcu tego roku będzie 35. rocznica założenia Solidarności Walczącej, jednej z ważniejszych w PRL-u organizacji antykomunistycznej. W zbiorach Polskiego Instytutu Badawczego i Muzeum znajduje się około 70 numerów podziemnego pisma wydawanego przez Solidarność Walczącą. Z tej okazji PIBM rozpoczyna cykl krótkich notek przybliżających ważniejsze wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat przez pryzmat podziemnej bibuły.

Zapraszamy do lektury krótkiego cyklu poświęconego Solidarności Walczącej.

 

W czerwcu 1989 roku, po raz pierwszy po wielu latach, odbyły się w Polsce wolne (chociaż kontraktowe) wybory parlamentarne, w których kandydaci Komitetu Obywatelskiego („KO”; organizacji wyborczej Solidarności) odnieśli ogromne zwycięstwo. Mimo że część miejsc w sejmie zostało zagwarantowanych przedstawicielom koalicji komunistycznej, to przedstawiciele „KO” i kandydaci niezależni zajęli resztę parlamentu – zarówno 35% miejsc w Sejmie i 99% w Senacie. Zaistniała sytuacja zrodziła możliwość prawdziwej zmiany systemu, ponieważ opozycja została oficjalnie włączona do dyskursu politycznego. Jednak nie wszyscy wierzyli w to, że pakt z wrogiem może być solidną podstawą nowego, wolnego państwa.

Jeszcze przed obradami Okrągłego Stołu, które określiły formę transformacji, Kornel Morawiecki, lider Solidarności Walczącej oznajmił, że warunkiem rozpoczęcia negocjacji jest odejście gen. Jaruzelskiego i jego „ekipy” ze struktur rządzących. Nie miało znaczenia, że wspomniany wymóg nie został spełniony –  nikt nie zaprosił „SW” do dyskusji nad przyszłością państwa. Mimo chęci nadania tonu obradom, ta jedna z najradykalniejszych organizacji opozycji, nie była realną stroną w negocjacjach, mogła się jedynie biernie przyglądać ustaleniom z zewnątrz.

Podczas Okrągłego Stołu, Solidarność Walcząca nawoływała do bojkotu wyborów, twierdząc że nie będą one wolne, ponieważ koalicja komunistyczna i tak ma zagwarantowaną większość w Sejmie. Po podpisaniu porozumień, ten sam postulat „SW” wystosowała raz jeszcze, tym razem adresując go m.in. do młodych obywateli, którzy mieliby pierwszy raz pójść do urn. Organizacja zachęcała młodzież  do bojkotowania wyborów, które miały być obrazą suwerenności narodowej. Obywatele, którzy jednak chcieli wziąć udział w wyborach, zostali poproszeni o oddanie głosów na kandydatów niezależnych albo startujących z list „KO”.

mlodziez

 

9 kwietniu 1989 roku Morawiecki pisał o wolnych wyborach, jako jedynym i najważniejszym zadaniu, które stoi przed państwem polskim. Wtórowała mu Jadwiga Chmielowska (działaczka „SW”) twierdząc, że „Wolność jest albo jej nie ma”. Najbardziej interesująca wydaje się jedna z ostatnich uwag „SW” wygłoszona  przed wyborami, mówiąca że nie należy zastępować monopolu PZPR, nowym – Komitetu Obywatelskiego.

wolnosc

 

monopol

Ostatecznie okazało się, że zdanie Solidarności Walczącej nie miało większego znaczenia w transformacji kraju: przeprowadzono wybory i zawarto porozumienia, a nowy ustrój nie sprzyjał bezkompromisowym organizacjom, które zbyt mocno przywiązywały się do swoich idei. Dlatego „SW” zaczęła powoli podupadać, zamieniając się z organizacji pretendującej do aktywnego uczestnika życia politycznego, w żywą pamiątkę walki przeciw komunistycznej dyktaturze.

 

sw-36-21072017 sw-16-21072017
sw-26-21072017 sw-46-21072017
sw-56_21072017 sw - 66_21072017